Chłopaki poszli na imprezę, ale ja, Mo, Maja i Reusy
nie mieliśmy ochoty. Poszłam się wykąpać
i wskoczyłam do łóżka.
Mieliśmy z Mo szczęście. Dostaliśmy duży pokój, w
którym był salon i kanapa, którą bez większych kłótni zajął Leitner.
Po chwili na moje łóżko wskoczył Moritz.
-ty głupi jesteś?- zapytałam roześmiana.- jeszcze
łóżko połamiesz!
-Ej no foch.- udał Leitner.
-Ojoj, bo się załamię...- nadal nabijałam sie z
pomocnika.
-Osz ty!- zaczął mnie łaskotać.
-Niee! -wrzeszczałam.- Zostaw mnie, bo jeszcze nie
wiadomo co pomyślą twoi genialni koledzy pomyślą.-śmiałam się.
Gdy już się uspokoiliśmy graliśmy w różne gry na
laptopie Mo. Gdy nastała 22, chłopak powędrował do swojego łóżka, a ja
odpłynęłam
do krainy Morfeusza.
*
Poczułam ciepło.
Nie, raczej gorąco.
Otworzyłam oczy i ujrzałam płomienie liżące moje ciało. Poderwałam się by
uciec, ale nie mogłam. Byłam związana.
Chciałam krzyknąć, ale nie mogłam. Bałam się, bardzo
bałam. Rozejrzałam się dokoła. Zrozumiałam że jestem palona na stosie!
*
Wierciłam się i krzyczałam. Poczułam czyjeś ręce
czule mnie obejmujące. Otworzyłam oczy i ujrzałam Leitnera. Na szczęście to był
tylko sen.
Odetchnęłam z ulgą, chociaż nadal drżałam ze strachu.
-Cśś, już spokojnie. To tylko zły sen- chłopak
szeptał uspokajającym tonem.
-Byłam palona, rozumiesz!- krzyczałam wtulona w jego
pierś.
-Spokojnie. to nie była prawda. proszę- podał mi
szklankę zimnej wody.
-dziękuję.- wypiłam ją jednym duszkiem.
-już lepiej?- pokiwałam twierdząco głową.- To ja
wracam do siebie.
-Nie! -krzyknęłam i złapałam go za nadgarstek.-
proszę, zostań- wyszeptałam.
-Dobrze.- powiedział i położył się koło mnie. W jego
silnych ramionach czułam sie bezpiecznie. Usnęliśmy bardzo szybko, wtuleni w
siebie.
*
Rano obudziły mnie śmiechy i wrzaski. No tak. Wakacje
z piłkarzami- zaklęłam w myślach. Chciałam wstać i i ich okrzyczeć, ale
powstrzymały mnie ramiona Moritza. Próbowałam go obudzić ale nic nie dawało
efektów.
-Mo! Cro daje koncert!- wrzasnęłam mu prosto do ucha.
-Co?! Gdzie?! Jak?! Juz biegnę!- z wrażenia spadł na
podłogę.
Wszystko widziała cała Borussia, która wybuchła
śmiechem.
-A wy co? nudzi się wam i normalnych ludzi rano
budzicie?- zbulwersowałam się.
-No właśnie widzimy jak normalnych- zaśmiał się
Błaszczykowski.
-Po za tym jest już 12.- dodał Schmelzer.
-Coo? O boże!
-Widać dobrze śpi się z Leitnerem- nabijał się z nas
Mario.
-Bardzo dobrze- uśmiechnęłam się.
-uuuuu- zawołali chłopaki.
-Pajace- skwitowała Majka, która przyglądała sie
wszystkiemu z boku. Pobiegłam do łazienki ubrać się i uczesać, ponieważ
wyglądałam jak potwór z Loch Ness.
Poszliśmy na spóźnione śniadanie, a potem na basen.
Usiadłyśmy z Mają nad brzegiem i zaczęłyśmy sie opalać. Chłopacy biegali i
chlapali się jak dzicy. :3
-Ejjej, laski! Chodźcie do wody!- zawołał nas Mario.
-Niee, dzięki.- odpowiedziała Maja.
-A no bo ty się nie możesz męczyć- powiedział Reusy,
przez co zebrał na sobie spojrzenia całej Borussi. Podbiegł do nas, złapał Maję
w talii i razem z nią wskoczył do wody.
-No wariat, po prostu wariat! -zawołała moja siostra,
ale została z nim we wodzie. Do mnie przysiadł się Moritz.
-Słuchaj, a może poszlibyśmy gdzieś razem? -jąkał się
troszkę. Urocze.
-Jasne. Dlaczego nie?- uśmiechnęłam się uroczo. -To
kiedy?
-Pasuje ci za pół godziny? Spotkamy się pod hotelem.
-Okay.- powiedziałam i skierowałam się w stronę
hotelu by przygotować sie do spotkania z Mo.
Ubrałam pudrowo-błękitną sukienkę i czarne bardzo
wysokie koturny. jestem niska, więc mogłam sobie pozwolić na małe szaleństwo.
Właśnie czesałam się i malowałam, gdy do mojego
pokoju wszedł Mario.
-Hej piękna, gdzie się tak stroisz?
-Emmm... Umówiłam się z Moritzem.
-Aha.- odwrócił się na pięcie i wyszedł. Zdziwiło
mnie jego zachowanie. No ale trudno.
Pół godziny szybko minęło. Wyszłam przed hotel, gdzie
czekał już Moritz. Wręczył mi herbacianą różę, moją ulubioną.
-Jest piękna, dziękuję!- pocałowałam go w policzek.
-Nie tak piękna jak ty- powiedział i spuścił wzrok,
jakby bał się mojej reakcji. Na moje policzki wkradł sie rumieniec.
Zwiedzaliśmy Gran Canarię. Piękne miejsce. Gdy już zaczęło zachodzić słońce
Moritz zaprowadził mnie na plażę.
-Jejku, jak tu pięknie- nie mogłam się nacieszyć tym
niesamowitym widokiem. Usiedliśmy na brzegu plaży. Zrobiło mi sie zimno.
Mimowolnie drgnęłam.
-Zmarzłaś?- zapytał troskliwie Mo
-No trochę.
Piłkarz objął mnie ramieniem. Zrobiło mi się
rzeczywiście cieplej. Nasze twarze dzieliło kilka milimetrów. W końcu usta
Moritza musnęły moje.
Były niesamowicie miękkie. Z każdą chwilą całowaliśmy
się coraz namiętniej. Po kilku minutach
Moritz odsunął się ode mnie i powiedział:
-Kocham cię, Nicole Neumayer
-Ja ciebie też.- w końcu byłam pewna swoich uczuć co
do niego. Wcześniej też coś czułam, ale była pewna czy to miłość. ten pocałunek
mi to uświadomił.
-Robi się późno, wracamy?
-Tak.- przytaknęłam, a on przytulił mnie do siebie.
Gdy wróciliśmy do hotelu była 20.30. postanowiłam pójść jeszcze do Mai.
Zapukałam do ich drzwi i weszłam do środka. Maja leżała z głową na klatce
piersiowej Marco.
-Nie przeszkadzam?
-Nie skądże.- Maja poderwała się do góry.
-Przyszłam porozmawiać.
-To ja pójdę do Mario- westchnął Marco i wyszedł
-Jesteście razem?- zapytałam zdziwiona.
-tak, jesteśmy- uśmiechnęła się moja siostra.
-Gratuluję- przytuliłam ją.- Ja też, no wiesz-
zaczęłam się jąkać. Nie lubiłam mówić o swoich uczuciach.
-Jesteś z Leitnerem?- podpowiedziała.
-Tak! Skąd wiesz?
-Słyszałam jak rozmawiał z Matsem.- nagle Maja
usiadła i złapała się za brzuch.
-Majeczko, wszystko w porządku?
-Tak, tak, idź już.
-Ale na pewno?- byłam lekko przestraszona.
-Proszę idź już.- wygoniła mnie za drzwi. Poszłam
więc do swojego pokoju, wykąpałam się i wskoczyłam do łóżka gdzie już smacznie
chrapał mój ukochany.
Cudowny rozdział <3
OdpowiedzUsuńKocham to! Masz talent :3
Czekam na nexta!
Zapraszam do mnie
bvbstory.blogspot.com
sylwunia09.blogspot.com
Pozdrawiam :*