czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 6

Pierwszy miesiąc wakacji właśnie się kończył. Dzisiaj poszłyśmy z Nicole na trening Borussii. Droga zajęła nam 5 minut. Chłopacy jak zwykle się wygłupiali. Po skończonym treningu podeszłyśmy do chłopaków, którzy rozmawiali z trenerem. Mówili o wakacjach.
-A możne dziewiczy pojechałyby z nami. -zaproponował Reus kiedy podeszłyśmy.
-Świetny pomysł. -powiedział trener.
-A my nie mamy nic do powiedzenia? -zapytałam.
-Raczej nie. -Marco pościł mi oczko.
-Mhm.
-Skoro nie mamy wyjścia. -westchnęła Nic.
-Nie macie. -powiedzieli wszyscy.
  Chłopacy poszli się przebrać, a my rozmawiałyśmy z trenerem. Po 20 minutach przyszedł Mario z Marco.
-To co, idziemy? - zapytał Gotze.
-Tak. -odpowiedziałyśmy razem.
-Tylko powiedzcie dziewczyna wszystko o wyjeździe. -powiedział Klopp.
-Tak jest trenerze. -Reus się zaśmiał.
  Poszliśmy razem do kawiarni. Piłkarze opowiedzieli nam wszystko oprócz jednego.
-To kiedy jest wyjazd? -zapytała Nicole.
-Wyjazd jest jutro. -powiedział Gotze uśmiechając się.
-Co?! -wrzasnęłam, a ludzie w kawiarni popatrzeli w nasza stronę.
-W-y-j-a-z-d j-e-s-t j-u-t-r-o. -powiedział Marco sylababując.
-zrozumiałyśmy tylko dlaczego nie powiedzieliście nam wcześniej? -zapytałam.
-A co to za różnica?
-Taka, ze musimy się spakować. -powiedziała Nic.
  Zapłaciliśmy i poszliśmy do nas do domu. Latałyśmy po całym domu, a Marco i Mario się z nas tylko śmiali. Kiedy się spakowałyśmy siedziałyśmy z chłopakami i wygłupialiśmy się. Kiedy piłkarze poszli do domu od razu poszliśmy spać. Gotzeus przyszli przed 9. Zanim wyszliśmy jeszcze z tysiąc razy sprawdziłyśmy czy mamy wszystko. Zamówiliśmy taksówkę i po 15 minutach byliśmy na lotnisku gdzie
czekali trener i reszta piłkarzy Borussii. Chłopacy wybrali wakacje na Gran Canaria. Lot trwał około 1,5 godziny. Wyspa była przepiękna. Kiedy dotarliśmy do hotelu okazało się, ze mam mieć pokój z Reusem, a Nicol z Leitnerem. -to chyba musi być jakaś pomyłka. -powiedziałam do recepcjonistki.
-Tak, rzeczywiście, ale niestety nie mamy wolnych pokoi. -powiedziała.
-Marco proszę cię zamień się. -Nicole próbowałam przekonać Niemca.
-Nie ma mowy. -zaśmiał się..
-Reus, proszę. -zrobiłam słodkie oczka.
On tylko pokiwał przecząco głową.
Marco nie dal się przekonać wiec wzięłam klucz i poszłam do pokoju tak
jak reszta. Pomieszczenie było dość duże. Wystrój tez był super.
Największe wrażenie zrobili na mnie widok z balkonu. Był on
przepiękny. Słychać było szum morza, co naprawdę mnie relaksowało. Do
pokoju wpadł Reus.
-Hej skarbie. -krzyknął uradowany skacząc na łóżko.
-Coś ty taki uradowany? -zapytałam.
-Bo mamy razem pokój i... -uśmiechnął sie łobuzersko.
-Nawet o tym nie myśl. -powiedziałam. -Śpisz na rozkładanym fotelu.
-Marco udawał obrażonego i nie odzywał się do mnie.
-Byłeś u Nicole i Mo? -zapytałam.
Nie odpowiedział wiec poszłam do nich. Zapukałam i weszłam. W całym
pokoju były pióra. Urządzili sobie bitwę na poduszki. Dopiero co
dostali klucze, a już zdemolowali cały pokój.
-Nie przeszkadzam wam? -zapytałam śmiejąc się.
-Nie, wejdź. -powiedziała moja siostra.
-Mieliśmy taką małą bitwę o łóżko. -odparł Mo.
-Małą?! Cały pokój zdemolowaliście.
-Bez przesady. -powiedzieli razem.
-Oczywiście wygrała ja, a ty spisz na kanapie. -powiedziała roześmiana.
-Ja wygoniłam Reusa na fotel.
-I co, zgodził się? -zapytał Moritz?
-Obraził się i nie chce ze mną rozmawiać. -rzekłam.
Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut i postanowiłam wrócić do pokoju gdzie
siedziała obrażona niemiecka blondynka.
-I co dalej nie będziesz ze mną rozmawiał? –zapytałam.
-Może nie będę.
Marco w końcu przestał się obrażać. Rozmawialiśmy z dziesięć minut. O 19 poszliśmy na kolacje,
byli wszyscy piłkarze, trener no i ja z Nicole. Po zjedzonym posiłku
kilka chłopaków z Borussii wybierało się na imprezę.
-Dziewczyny idziecie z nami? -zapytał Nuri.
-Chętnie, ale nie dziś. Jesteśmy zmęczone. –uśmiechnęłyśmy się.
Reus tez odmówił co było dziwne w jego przypadku. Poszliśmy do swoich
pokoi. Wzięłam długą kąpiel po czym wskoczyłam do łóżka. Siedziałam z
godzinkę przed laptopem i przeglądałam rożne strony. Marco położył się bez słowa. Odłożyłam laptopa i postanowiłam iść
spać. Przez pół nocy Marco cały czas wiercił się na fotelu przez co
ciągłe mnie budził.
-Marco, przestań.
-Nie moja wina, ze to jest nie wygodne. -powiedział.
Po chwili stwierdziłam, że jak on nie przestanie się wiercić to nigdy nie zasnę.
-Chodź tu blondynko. -zawołałam go.
Na jego mordce pojawił się uśmiech od ucha do ucha.
-Dobranoc śliczna. -pocałował mnie w czoło.
-Dobranoc.
Zasnęłam jak dziecko zresztą Reus też.


 __________________________________________
Oddaję w wasze ręce szósteczkę!
Miłego wieczoru :*


5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział! :>
    Czekam na kolejny!
    Zapraszam do mnie http://sylwunia09.blogspot.com/2013/04/rozdzia-67.html mile widziany komentarz :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już szósty rozdział :) który jest napisany na szóstkę , ale i na wyższą ocenę ;)
    Czekam na kolejny :)
    zapraszam: http://nowe-zycie-bvb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA KOCHAM TO <3
    Boże to jest zajebiste ! ;D Uwielbiam Marco ! i dziewczyny też <33
    Czekam na następny rozdział ! Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  4. awwww ! Dzisiaj znalazłam twojego bloga i juz go kocham <3333

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział ;3 czekam na następny :)
    zapraszam do mnie :P http://kochamydortmund.blogspot.com/
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń