wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 2

W Dortmundzie byłyśmy o godzinie 20. Czekałyśmy na taksówkę która miała zawieść nas do naszego nowego mieszkania. Było naprawdę bardzo ładne. Jednak zmęczone podróżą nie rozpakowałyśmy się, tylko od razu wzięłyśmy prysznic i poszłyśmy spać. Rano obudził mnie zapach naleśników. Poszłam do kuchni i ujrzałam Maję stojącą nad kuchenką.
-Cześć Nicole. Siadaj.- gestem wskazała miejsce przy stole i podała mi wielki talerz naleśników.
-O boże, Majka, ja tego nie zjem!- krzyknęłam widząc górę naleśników.
-Nie marudź. Musisz mieć dużo siły. Najpierw idziemy zanieść papiery na uczelnię, a później pozwiedzamy Dortmund.-uśmiechnęła się.
-No dobra, dobra. Po zjedzeniu śniadania poszłam się szybko ubrać. Krótkie szorty, luźna koszulka, trampki i byłam gotowa. Poczekałam jeszcze chwilę na Majkę i wyszłyśmy. Udałyśmy  się na uczelnię. Szybko załatwiłyśmy wszystkie formalności i poszłyśmy na zwiedzanie Dortmundu. Zorientowałyśmy szybko gdzie są jakieś sklepy i poszłyśmy zobaczyć Signal Iduna Park. Zadzwonił mój telefon. To był Mitchell.
-Cześć Mitch! Co tam?
-Mam dla Ciebie niespodziankę. Dostałem się na staż w Dortmundzie!
-Jejku! Nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ja też. Będziemy mogli spotykać się jak dawniej, kotku.
-O tak. Kiedy przyjeżdżasz?
-Za tydzień.
-To świetnie.  Ja już kończę, bo zwiedzamy Signal- powiedziałam i się rozłączyłam.
-Coś ty taka szczęśliwa?- zapytała Majka.
-Mitch dostał się na staż w Dortmundzie. Będziemy mogli się spotykać jak dawniej…- rozmarzyłam się.
-Ja nadal uważam, że będziesz przez niego płakać, zobaczysz.
-Dlaczego ty go tak nie lubisz?
-Po prostu uważam, że nie jest odpowiednim chłopakiem dla ciebie.- stwierdziła moja siostra.
-A nie pomyślałaś że go kocham?! A on mnie?!- krzyczałam.
-Nicole…- zawołała Majka, ale ja jej nie słuchałam i wybiegłam. Po drodze wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Uważaj jak chodzisz! –zawołał, gdy oboje upadliśmy na ziemię.
-Przepraszam bardzo- spojrzałam na niego zapłakanymi oczyma. Pomógł mi wstać, a ja dalej pobiegłam.
-Zaczekaj!- zawołał za mną, ale ja nie słyszałam. Dobiegłam do domu. Wbiegłam do mojej sypialni, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
Pięć minut później przyszła Maja.
-Nicole, przepraszam. Nie chciałam cię urazić.
-No przepraszam, że nie każdy ma takiego idealnego chłopaka jak ty- zakpiłam.
-Odpuść sobie, dobra?- moja siostra była już zirytowana.
-Przypominam że to ty zaczęłaś.
-Boże, możemy już zapomnieć o tym?
-No dobra… - przytuliłam ją w ramach przeprosin.
-Jutro Borussia ma otwarty trening, a potem rozdają autografy. Idziemy?- zapytała Majka, znając moje uwielbienie do Borussi.
-No oczywiście!- uśmiechnęłam się.- Nie przegapię takiej okazji. Następnego dnia rano poszłyśmy na wcześniej wspomniany trening. Usiadłam na trybunach, a Majka poszła do toalety. Usłyszałam znajomy głos.
-Hej, to ty wczoraj na mnie wpadłaś?
-Hahah, tak. Jeszcze raz przepraszam.
-Jestem Mario, a Ty?- odwróciłam się i ujrzałam Gotze.
-Nicole. Omg, Mario Gotze. Jestem twoją i BvB fanką- uśmiechnęłam się.
Na trybuny wróciła Majka.
-Siostra, nie mówiłaś, że znasz Mario Gotze. -zdziwiła się.
-Wczoraj jak się pokłóciłyśmy wpadłam na niego wybiegając ze stadionu.-wyjaśniłam.
-Aha…
-No właśnie, może w ramach przeprosin dałabyś się zaprosić na kawę?
-Właściwie to  była moja wina…
-No nie daj się prosić…- nalegał Mario.
-No dobrze. To kiedy?
-Może jeszcze dzisiaj, po treningu, o 15?
-Spoko. To ja będę pod Iduną.
Mario pobiegł na trening.
-Nicole, co ty robisz? Przecież masz chłopaka!
-To tylko kawa! Dziewczyno. To dla mnie nic nie znaczy, dla niego pewnie tym bardziej.
-Spoko- westchnęła Majka. Godzinę przed końcem treningu poszłam do domu przebrać się. Ubrałam kremową sukienkę, balerinki, a włosy upięłam w luźnego koka. Pod stadionem byłam 5 minut przed czasem. Mario już czekał.
-Cześć.- pocałował mnie w policzek na przywitanie.
-Hej hej. Gdzie idziemy?
-Do mojej ulubionej kawiarni.-uśmiechnął się. Do domu wróciłam o 20.
-No hej siostra, jak tam było na Ra…kawie z Mario?
-Świetnie. Mario jest super kumplem- uśmiechnęłam się.
-Muszę ci coś powiedzieć. Kevin będzie z nami mieszkał.
-Och zajebiście.- rzekłam sarkastycznie. Nie lubiłam Kevina. Z wzajemnością. 
-A ja mam lepszą wiadomość. Mario zaprosił nas na jutrzejszy trening.
-Na którą?
-Eee… 9.
-Uff to dobrze- odetchnęła z ulgą.- Bo Kevin przyjeżdża o 14. Przy okazji to Mitchell z nim przyjedzie.
Na wieść o Mitchu automatycznie się uśmiechnęłam . 
-Ja idę już spać. Dobranoc siostrzyczko- powiedziała Majka i poszła do swojej sypialni. Poszłam się wykąpać i spać. Usnęłam od razu.

_________________________________________
Kolejny rozdział Laury :3
Miłego dnia!

3 komentarze:

  1. cudnie piszesz! serdecznie zapraszam do siebie na: http://fcb-en-mi-corazon.blogspot.com/ pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział! Fajnie piszesz :) jakbyś mogła mnie informować o nowych to byłabym wdzięczna :D. Zapraszam do mnie jeśli masz czas, dopiero zaczynam http://z-pilka-przez-zycie.blogspot.com( o marco) i jeszcze pisze o skoczkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział! <3
    Uwielbiam to! Czekam na kolejny :>
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń