niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 11

Do imprezy u Mitcha zostały nie całe dwie godziny. Stałam przed szafą i nie wiedziałam c na siebie włożyć. Podobny problem miała moja siostra. Powyciągałam prawie wszystkie sukienki, które miałam. Po przymierzałam połowę z nich. W końcu wybrałam beżową z czarnym paskiem. Do tego założyłam niewysokie koturny. Lekko podmalowałam oczy, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Poszłam do pokoju Nicole. Ubrana była w fioletową sukienkę i klasyczne szpilki. Ktoś zapukał do drzwi, poszłam otworzyć.
-Cześć kochanie. -pocałowałam Reusa.
-Cześć, ślicznie wyglądasz. -chwycił mnie za rękę.
-Jesteście gotowe ? -zapytał Moritz.
-Tak. -odpowiedziałyśmy razem.
Mitchell mieszkał blisko więc po kilkunastu minutach byliśmy pod jego domem. Było już paru piłkarzy. Kiedy przyszła reszta impreza trochę się rozkręciła. Marco powiedział, że nie będzie pił razem ze mną. Robert wpadł na pomysł żebyśmy zagrali w butelkę. On kręcił pierwszy. Wypadło na Matsa.
-Em, zatańcz na stole. -zaśmiał się.
Mats wszedł na stół i zatańczył. Był już dość pijany tak jak reszta towarzystwa. Po Lewym butelką kręciła paru chłopaków. Teraz była kolej Marco. Zakręcił i wypadło na Gotzego.
-Pocałuj Nicole. -powiedział czekając na jego reakcję.
Reus wiedział, że moja siostra podoba się Mario dlatego to wykorzystał. Wszyscy się na nich popatrzyli. Niemiec pocałował ją delikatnie. Trwało to dłuższą chwilą. Nicole w końcu go odepchnęła. Widać było, że Moritz był zazdrosny. Impreza skończyła się po 4. Marco odprowadził Leitnera, a ja wróciłam z Nicole do domu.
*
Wstałam dość wcześnie. Zrobiłam sobie płatki i oglądałam tv. Nicole wstała po 12. Zrobiła sobie śniadanie i oglądała ze mną.
-Pamiętasz coś z wczoraj? -zapytałam.
-Jak przez mgłę, a co?
-Czyli nie pamiętasz jak całowałaś się z Mario? -popatrzyłam na nią.
-Co?! -wrzasnęła.
Nic więcej jej nie powiedziałam. bo do mieszkania wpadli Moritz i Marco.
-A wy nie umiecie pukać? -zapytałam.
-Nie. -zaśmiali się.
Chłopacy wyciągnęli nas na spacer. Po drodze kupiliśmy lody. Poszliśmy do parku. Siedzieliśmy na ławce i rozmawialiśmy.
-Chodź. -Marco chwycił mnie za rękę.
Poszliśmy  na huśtawki. Nicole i Moritz siedzieli i się z nas śmiali. Dzień minął nam bardzo fajnie. Chłopaki odprowadzili nas do domu, a sami wrócili do swoich.


---------------------------------
Przepraszam Was, że taki krótki <3
Pozdrawiam :*

2 komentarze:

  1. Super , genialny !
    Zapraszam do mnie : http://wyjazd-do-dortmundu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. super czekam na nexta.;p zapraszam do mnie mario-alicja-story.blogspot.com mile widziany kom.;p

    OdpowiedzUsuń